poniedziałek, 29 kwiecień 2019 10:55

Japonia ustala limity w godzinach nadliczbowych

Napisała  Ewelina Piotrowska

Jak donosi „The Japan Times -The Daily Telegraph” – Japonia za cel reformy obiera limity w nadgodzinach.

Według rządowych statystyk w Japonii w roku budżetowym 2017 aż 190 osób zginęło w wyniku przepracowania, wliczając w to samobójstwa spowodowane presją związaną z pracą. Śmierć spowodowana przepracowaniem stała się w ostatnich latach coraz częstszym zjawiskiem – ma nawet swoją nazwę w języku japońskim – „karoshi”. Pierwszy przypadek odnotowano w 1969 roku, a za najczęstszą przyczynę uznaje się schorzenia związane z sercem.

Zapraszamy na szkolenia z Czasu pracy

Nowa ustawa o reformie pracy weszła w życie w Japonii w ramach wysiłków, jakie podjął rząd by walczyć z kulturą wysokich nadgodzin w pracy. Pracownicy są obecnie ograniczeni do pracy w wymiarze 45 godzin miesięcznie i 360 godzin rocznie, z potencjalnymi karami w wysokości 300 000 jenów dla firm, które naruszają nowe zasady. Prawo będzie początkowo dotyczyć tylko dużych firm i zezwoli na przedłużenie do 100 godzin miesięcznie i 720 godzin rocznie w pracowitych okresach przez maksymalnie sześć miesięcy w roku.

Ustawa, nad którą pracowała Państwowa Agencja do Spraw Pracy w Japonii, w końcu została zastosowana w praktyce – motywacją do wdrożenia jej w życie były kontrowersyjne przypadki śmierci spowodowanych przepracowaniem. Sygnałem alarmującym była kontrowersyjna śmierć 31-letniej dziennikarki Miwy Sado w 2017 roku, która w ciągu miesiąca wypracowała 159 godzin, i w wyniku tego zmarła w skutek przemęczenia.

Nadgodziny mogą być również celem reformy w polskim prawie pracy – w tym przypadku resort pracy nie skupi się na limitach godzin nadliczbowych, a na pomyśle zamrażania wynagrodzenia za nadgodziny. Zmiana miałaby polegać na odkładaniu należności za pracę na specjalnie utworzone konta rozliczeniowe czasu pracy. Na chwilę obecną pracownicy otrzymują zapłatę za nadliczbówki wraz z pozostałą wypłatą. Po reformie pieniądze byłyby zamrażane i wykorzystywane np. do zapłaty za przestoje czy niewykorzystany urlop. Rozwiązanie byłoby korzystne dla pracodawców, jednak pracownicy mieliby ograniczony dostęp do należnych im pieniędzy – mimo iż formalnie byłyby ewidencjowane na specjalnym koncie. Póki co, wciąż obowiązuje stary system i nie wiadomo czy pomysł wejdzie w życie.

 

 

 

 

Czytany 855 razy